Szóstka posłów już raz głosowała „za” i omal nie wyleciała z partii. Dziś się upiera, że będzie głosować podobnie, bo powody, dla których podjęła wtedy taką, a nie inną decyzję, nie zniknęły. Wręcz przeciwnie – kryzys międzynarodowy wywołany przez ustawę o IPN jeszcze wzmacnia argumentację tych posłów.

W sprawie dyplomatycznej katastrofy i europosłowie, i władze partii mówią jednym głosem. Ale liderzy PO jeszcze się wahają, czy można pójść na całość. Czy to już ten czas, gdy odwaga jest ważniejsza od strachu, co powie PiS i przez ile przypadków odmieni słowa „zdrajca” pod adresem polityków Platformy?

To fundamentalna dla PO decyzja. Ma wybór, dramatyczny co prawda, ale wybór, który ustawi jej pozycję na przyszłość. Politycy Platformy zdają sobie sprawę z tego, że czas poprawności politycznej właśnie się skończył. Jej wyborcy chcą jasnych deklaracji i jasnego stanowiska. Nie chcą uników i nie chcą, by ich partia sprawiała wrażenie bojaźliwej i podatnej na propagandę PiS. Bo tylko w ten sposób można tłumaczyć wahanie władz PO.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej