„Dziś obca, a nie polska narracja króluje w Auschwitz! Czas z tym skończyć!” – grzmi na Twitterze Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty. I żąda, by prawo oprowadzania wycieczek po Państwowym Muzeum KL Auschwitz-Birkenau mieli wyłącznie polscy przewodnicy, do tego licencjonowani przez IPN.
Odpowiedzialna za edukację przedstawicielka rządu dołącza w ten sposób do nagonki na władze muzeum, które jest solą w oku tzw. dobrej zmiany. Co miałaby oznaczać „polska narracja” w Auschwitz? Sprawa wydaje się jasna, choć absurdalna i głęboko zawstydzająca: dla prawicy obóz jest za mało „nasz”, a za bardzo eksponuje cierpienie Żydów. Jest to fakt niedopuszczalny, wszem wobec bowiem wiadomo, że narodem, który ma prawo do cierniowej korony cierpienia, jest wyłącznie naród polski. W związku z tym muzeum należy odbić i tak ustawić narrację, by żydowska gehenna znowu zeszła na drugi plan. Znowu, ponieważ w propozycjach Barbary Nowak i nasilających się atakach prawicy na władze muzeum nie ma nic nowego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej