W tekście Beylin radzi lewicy, jak łączyć walki o pracowników i kobiety z walką z nacjonalizmem. Wyważa otwarte drzwi, bo lewica robi to od lat. Marsz antyfaszystowski składa się z bloku antykapitalistycznego, feministycznego, LGBTQIA+ i imigranckiego. Manifa walczy o prawa kobiet, pracownic, lokatorek i imigrantek. Partia Razem prowadzi portal Zero-tolerancji.pl, gdzie ujawnia związki rządu ze skrajną prawicą. Udają się blokady nacjonalistycznych akcji, działa Studencki Komitet Antyfaszystowski.

Walka z nacjonalizmem trwa od lat – pro bono i w czasie wolnym od pracy. Tymczasem uznany redaktor w pracy pisze tekst, w którym beztrosko to wszystko lekceważy.

Lewica, o której pisze Marek Beylin, istnieje tylko w jego głowie. Dlatego lewica nie zaczęła walczyć z nacjonalizmem w momencie, w którym on ogłosił, że czas działać, bo działała, zanim się obudził. Nie on jeden: Tomasz Lis dzień po marszu antyfaszystowskim wpadł na pomysł zorganizowania... marszu antyfaszystowskiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej