Efraim Zuroff kieruje jerozolimskim biurem Centrum Szymona Wiesenthala, w którym jest jednocześnie odpowiedzialny za działania w Europie Środkowej i Wschodniej. Zabiega o ściganie zbrodni z czasów II wojny światowej, choć – jak tłumaczy – nie jest śledczym, lecz historykiem. Nowelizację ustawy o IPN wpisuje w „zniekształcanie” pamięci o Zagładzie, ale uznaje ją za „czubek góry lodowej”, czy też element procesu, który – jak przekonuje Zuroff – osobiście obserwował od 30 lat w krajach Europy Środkowej i Wschodniej.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Poniedziałek z ustawą o IPN. Premier Morawiecki spotkał się izraelskimi dziennikarzami. Ale dwie gazety pominął

Tomasz Bielecki: Zaskoczyły pana zapisy ustawy o IPN i tak gorący konflikt, który wywołała?

Efraim Zuroff: Zaskoczyła mnie tylko stanowcza reakcja premiera Beniamina Netanjahu. Problem z ustawą o IPN to czubek góry lodowej. Od 30 lat zabiegam o to, by nie zniekształcano pamięci o Zagładzie, ale byłem z tego powodu krytykowany w izraelskim MSZ, nie mogłem liczyć na jego pomoc. Byłem już tym zupełnie sfrustrowany.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej