„Dzisiaj diabeł podpowiada nam pewną bardzo niedobrą receptę, pewną ciężką chorobę duszy, chorobę umysłu - tą chorobą jest antysemityzm. Musimy go zdecydowanie odrzucać” - powiedział w sobotę Jarosław Kaczyński.

Nacjonaliści, kibole, "prawdziwi Polacy"

To piękne słowa, którym jednak przeczą fakty. Od czasu zwycięstwa PiS nacjonaliści spod znaku ONR i podobnych ugrupowań bezkarnie maszerują ulicami polskich miast, chwaleni przez władzę, przygarniani przez Kościół i chronieni przez policję. Ostatni Marsz Niepodległości był tego apogeum.

PiS-owski prokurator generalny Zbigniew Ziobro interweniuje, broniąc antysemitów -  księdza Międlara i Piotra Rybaka, IPN podważa fakty w sprawie mordu w Jedwabnem, telewizja publiczna dopuszcza na antenę ludzi mówiących o Żydach per „parchy” i kpiących z obozów zagłady. Politycy PiS na wyścigi jeżdżą do straszącego Żydami Radia Maryja, chętnie też udzielają wywiadów „Gazecie Warszawskiej”, pismu otwarcie antysemickiemu, które po zwycięstwie partii Kaczyńskiego cieszyło się, że „w Polsce mniej zalatuje czosnkiem”. Nie zerwali również serdecznych relacji z kibolami głoszącymi hasło „Śmierć garbatym nosom”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej