To mogłoby być śmieszne, gdyby nie dotyczyło dzieci i nastolatków. Oto Ministerstwo Edukacji Narodowej odpisało kilkudziesięciu organizacjom, które wzięły udział w konsultacjach podstaw programowych, że nie dopisze zagadnień, o które postulowały, bo młodzieży... zabraknie czasu na naukę.

Śmieszne, bo zrobiło to ministerstwo, które samo wcześniej kosmicznie przeładowało program dla uczniów.

Ostatecznie podstaw nie uszczuplono, dopisano jedynie to, co zgłaszały ultrakonserwatywne Ordo Iuris czy Instytut Pamięci Narodowej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej