Zohydzanie naszego kraju, nagonka na Polskę, burza na zamówienie, a może wręcz prowokacja nieznanych sił – to tylko niektóre z określeń używanych przez dziennikarzy prawicowo-rządowych tygodników, które opisują to, co zdarzyło się po materiale „Superwizjera” TVN pokazującym nazistowską imprezę z okazji urodzin Hitlera.

Zastanawiałem się, czy warto zaprezentować Państwu to, co mają do powiedzenia w tej sprawie publicyści „Sieci” i „Do Rzeczy”. Miałem wątpliwości, bo instrumentarium zastosowane przez związanych z obozem władzy dziennikarzy jest przewidywalne do bólu.

To, po pierwsze, rutynowe święte oburzenie na nazistów, po drugie – marginalizowanie zjawiska skrajnego nacjonalizmu, po trzecie – perswazja, że takie nastroje nie mają nic wspólnego z rządami PiS-u, po czwarte – retoryczne pytania: komu to służy? Kto ma w tym interes? Kto to rozkręca? Odpowiedzi na nie są raczej mgliste, ale zawsze gdzieś czają się wrogowie Polski: liberalno-lewicowe media rodzime i zagraniczne oraz opozycja. Czasem wychynie zła twarz Michnika.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej