Ostatni czas jest faktycznie słaby. Opozycja została kompletnie zaskoczona rekonstrukcją rządu. Uwierzyła, że Antoni Macierewicz jest tak potężny, że nikomu, nawet Jarosławowi Kaczyńskiemu, nie uda się go tknąć. Podobnie miało być z Janem Szyszką – z obawy przed gniewem z Torunia. A tu niespodzianka! Mateusz Morawiecki pozbył się wszystkich najbardziej kontrowersyjnych i kłopotliwych twarzy i zaczął prowadzić politykę uspokojenia. Nowy szef MSZ jeździ po Europie i próbuje naprawiać, co zostało zepsute.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej