Jasne, projekt "Ratujmy kobiety" nie miał szans przy obecnej arytmetyce sejmowej. Koniec końców i tak trafiłby tam, gdzie właśnie wysłali go posłowie - do kosza. Jak nie w pierwszym, to w trzecim czytaniu. Ale bez skierowania tego projektu do komisji w Sejmie pozostanie tylko jedna ustawa - zaostrzająca i tak już restrykcyjny w Polsce zakaz aborcji.?

Tymczasem była realna szansa, żeby - przynajmniej raz - dać szansę na kolejne wystąpienie w Sejmie Barbarze Nowackiej, w którym wyprostowałaby wiele manipulacji, kłamstw i mitów dotyczących przerywania ciąży. Tak merytorycznego, profesjonalnego wystąpienia jak to Nowackiej ze środy w Sejmie nie było dawno.

I długo nie będzie.

...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej