Przedstawię Państwu skrót ustaleń dziennikarza Wojciecha Wybranowskiego z prawicowego pisma „Do Rzeczy”. Swoje śledztwo rozpoczyna od rozróżnienia: „Sympatycy z nieskrywanym uznaniem nazywają go Naczelnikiem lub Komendantem, przeciwnicy – dyktatorem”. Z tytułu tekstu („Dzień z życia Komendanta”) wnioskuję, że autor należy do sympatyków.

A więc zaczynajmy: „Zwyczajny, roboczy dzień Naczelnika wypełniony jest spotkaniami, naradami i obowiązkami parlamentarnymi”. Zaczyna się ok. 9.00 – szybka herbata i śniadanie, które robi sam. „Plotki mówią o kanapkach z serem Almette i jajecznicy”.

Podjeżdża samochód z kierowcą i ochroną. „Ponoć zawsze siada na przednim siedzeniu”. Kierowców – jest ich dwóch – „traktuje jak przyjaciół”.

W biurze przy Nowogrodzkiej pojawia się kilka minut po 10, czasem bliżej 11. Bywa, że jest dużo wcześniej, np. w miesięcznice katastrofy smoleńskiej. „Wchodzi tylnym wejściem, wita się ze wszystkimi pracownikami”. Wtedy jest czas dla „słynnej pani Basi, dyrektor biura Kaczyńskiego”: ustalanie harmonogramu spotkań, dokumenty do podpisu. Barbara Skrzypek współpracuje z prezesem od 1990 r. i „stanowi poważny procent politycznego potencjału prezesa” (tak mówi współpracownik komendanta).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej