Sam koniec roku znów przyniósł polityczny spór. Tym razem poszło o chama. Wszystko za sprawą lidera Komitetu Obrony Demokracji, Krzysztofa Łozińskiego, który postawił facebookową diagnozę, iż największym problemem polski „po PiS” będzie „zdjęcie aureoli z mordy chama”. „Cham wyrasta na pomniki, cham zaczyna być wzorcem patriotyzmu, kultury, myśli. Cham dzierży władzę, a wrogiem chama są «elity»” – pisał dalej działacz KOD.

Obawiam się jednak, że jeśli strona demokratyczna będzie się komunikować z opinią publiczną w ten sposób, to na „Polskę po PiSie” przyjdzie nam jeszcze naprawdę długo poczekać. By ten szczęśliwy dzień mógł kiedykolwiek nadejść, liberałowie i lewica muszą wygrać wybory, odbierając rządzącemu dziś układowi część wyborców. Wyzywanie ich od chamów i określanie siebie samego „elitą” (nawet w cudzysłowie) z pewnością nie jest do tego drogą.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej