Mija rok 2017. Najgorszy rok polskiej demokracji od przełomu 1989. Z rozpaczą patrzymy na postępującą destrukcję państwa prawa. Na media narodowe w służbie partii, na upartyjnione sądy i prokuraturę. Na armię, służby specjalne, Obronę Terytorialną i policję w rękach funkcjonariuszy PiS. Na wulgarny język ludzi aparatu władzy. Na pogardę rządzących wobec opozycji parlamentarnej, na „ustawowe bezprawie” i gwałt na konstytucji. Na narodową tromtadrację i megalomanię, na brunatne marsze z racami i faszystowskimi symbolami. Na rasistowską przemoc na ulicach, na bezkarność falangi z szubienicami dla „zdrajców” i na prześladowania dzielnych kobiet mówiących „nie” faszyzmowi na ulicach Warszawy i Wrocławia. Na kneblowanie wolnych mediów, likwidację instytucji kultury, niszczenie historycznych postaci, wycinkę Puszczy Białowieskiej, na wyprowadzanie Europy z Polski i Polski z Unii Europejskiej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej