Andrzej Duda jest z siebie dumny. Nie bacząc na ostrzeżenia Komisji Europejskiej, podpisał ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym kilka godzin po tym, jak Komisja uruchomiła art. 7. Tym samym przypieczętował konflikt Polski z Brukselą.

Czytaj także: Oby Komisja Europejska nie blefowała. Bo Kaczyński ustami Dudy właśnie powiedział "sprawdzam"

Frans Timmermans, wiceprzewodniczący KE, mówił: „Komisja nie podważa prawa Polski do reformy sądownictwa, ale jeśli się podejmuje decyzje o reformie, to trzeba się stosować do konstytucji i przestrzegać prawa Unii”. Ale co tam, doktor praw Andrzej Duda, który przysięgał na konstytucję, zna się na prawie. Według niego to, co mówią europejscy urzędnicy, jest pełne hipokryzji i nieprawdy. Dlatego stwierdza w Polsacie: „Chcę przywrócić poczucie sprawiedliwości i pan Timmermans mi tego nie zabroni”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej