Nowy premier Polski jest już znany w Brukseli, dokąd regularnie przyjeżdżał jako minister. Morawieckiego zwykle witano w Brukseli z ulgą jako odmianę po Witoldzie Waszczykowskim czy Mariuszu Błaszczaku, bo w Komisji Europejskiej – jak to ujmowano – „normalnie” rozmawiał i negocjował w sprawach dotyczących jego działki.

Kurtuazji nie należy mylić z ustępliwością

Jeszcze w czerwcu ówczesny minister finansów Niemiec Wolfgang Schäuble pomagał Morawieckiemu w pewnym rozwodnieniu dorocznych gospodarczych rekomendacji Rady UE dla Polski we fragmencie dotyczącym związków praworządności i biznesu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej