Dawno nie widziałem takiego nagromadzenia dziwacznych i błędnych tez w krótkim tekście jak w tym opublikowanym we wtorek przez Stanisława Skarżyńskiego „Morawiecki, premier dla neoliberałów”:

1. słowo „neoliberalizm” nie jest przez niego definiowane, ale podobnie jak u PiS-owców używane jest jako epitet. To typowe dla „postępowej” i „narodowej” lewoprawicy, które głównego wroga upatrują w wolnym rynku;

2. z faktu, że bywają kapitalizmy współistniejące ze złym reżimem politycznym, Skarżyński wyciąga fałszywy wniosek, że kapitalizm jako taki sprzyja tego typu systemom.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej