Paradoksem Mateusza Morawieckiego jest połączenie jego „banksterskiej” biografii z antydemokratycznym nacjonalizmem poglądów. Ani jedno, ani drugie nie jest przekłamane – rzeczywiście jest tak, że beneficjent postępu gospodarczego, były prezes wielkiego banku z zagranicznym kapitałem i bimbalionami na koncie oraz w akcjach chce cofnąć państwo do głębokiego średniowiecza i zaorać osiągnięcia społeczne wynikające z powstania i implementacji koncepcji uniwersalnych praw człowieka.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej