O czym marzy PiS? Zapewne o tym, żeby z konstytucji zniknęły artykuły 183, który mówi o sześcioletniej kadencji prezesa SN, i 187, informujący o tym, że kadencja wybieranych członków KRS trwa cztery lata. Nie byłoby całej tej histerii w sprawie łamania konstytucji.

A gdyby tak poseł Piotrowicz, twarz sejmowej komisji sprawiedliwości, nie miał przeszłości peerelowskiego prokuratora, słońce zaświeciłoby nad komisją. Gdyby tak media były tylko „swoje”, zapewne nie byłoby krytyki „dobrej zmiany”. Gdyby tak władzy była ulica i władzy zagranica...

Albo to zielone lewactwo... Gdyby zniknęło, minister Szyszko mógłby spokojnie prowadzić krucjatę w Puszczy Białowieskiej. A tak „lewicowi ekologowie” ciągle wrzucają na fejsa wycinane drzewa. Mielibyśmy w to miejsce wizję drzew, które spadają na jeżdżących po Puszczy kierowców.

Marzeniem PiS-u jest zapewne to, żeby obywatele wiedzieli, że kornik (choć nie ma naukowych dowodów, że to on niszczy drzewa) przylgnął do Tuska i stał się winą Tuska. Dobrze by też było, gdyby ci niemądrzy protestujący posłowie przyjęli nową ordynację wyborczą, napisaną, jak mówi szef PKW, przez małego Kazia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej