W środę Sejm po raz pierwszy zajął się prezydenckim projektem reformy sądownictwa. Jak wiele debat w polskim Sejmie w ostatnich latach i ta pozostawiała z poczuciem smutku, przygnębienia i złości. Z dwóch powodów.

Aktorzy są zmęczeni

Pierwszy jest oczywisty. Środa 22 listopada 2017 r. może być początkiem końca niezależnego sądownictwa w III RP. Przygnębiające było jednak coś jeszcze. Cała debata wyglądała jak spektakl, którym widownia i aktorzy są już mocno zmęczeni.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej