Szef MSW Mariusz Błaszczak zachwycony Marszem Niepodległości. Pytany o transparenty z „białą Europą” stwierdził: „Nie należy ulegać jednoznacznym skojarzeniom”. Panie ministrze, a wystarczyło, żeby policjanci je zabrali, zakazali używania rac – nie spalono by włosów kobiecie we Wrocławiu. Cóż, każdy widzi to, co chce.

Wiceminister rozwoju Emilewicz pytała: – Tam były jakieś hasła? Prezydencki minister Dera też nie widział nic złego. Dopiero gdy zrobił się wstyd na cały świat, odezwał się prezydent Duda: „Nie ma w naszym kraju zgody na ksenofobię”. Potem prezes Kaczyński powiedział, że hasła to był margines i że to pewnie prowokacja.

Tylko dlaczego zastępca prokuratora generalnego Krzysztof Sierak wycofał z sądu oskarżenie wobec Jacka Międlara, byłego księdza oskarżanego o antysemityzm i rasizm? Stwierdził brak konkretnych cytatów i postanowił, że trzeba zasięgnąć porady historyków, językoznawców. Jakoś Kościół nie musiał w tej sprawie sięgać po historyków. Skąd ta troska zastępcy Ziobry o antysemitę? Parę dni temu Międlar znowu krzyczał o żydostwie – pan prokurator znowu będzie zasięgał porady? Kpina. Tak jak podziękowanie Międlara i Piotra Rybaka (tego od spalenia kukły Żyda) złożone prokuraturze za to, że się za nimi ujęła. Rybak hasał bezkarnie, nazwał prezydentową Żydówą, wreszcie sąd zdecydował, że idzie do więzienia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej