W 2006 r., gdy niemiecka gazeta zamieściła satyrę na prezydenta Lecha Kaczyńskiego, szefowa polskiego MSZ porównała ją do „Der Stürmer”, najpodlejszej z gadzinówek III Rzeszy. W roku 2017 Witoldowi Waszczykowskiemu, dawnemu zastępcy, a dziś godnemu następcy Anny Fotygi, wystarczyło wyrwane z kontekstu zdanie niemieckiej minister obrony, by zarzucić tamtejszemu rządowi niemal nawoływanie do rewolty w Polsce.

W oczekiwaniu na rekonstrukcję rządu i zapewne z obawy przed zapowiadaną przez media dymisją Waszczykowski podnosi temperaturę w stosunkach z Ukrainą.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej