W tym roku Marsz Niepodległości będzie szedł pod hasłem „My chcemy Boga” – ogłosili narodowcy. „Odwołujemy się do kościoła walczącego (...) Chcemy przedstawić katolicyzm jako wiarę nie słabości, ale wiarę ludzi silnych” – powiedział organizator marszu Robert Bąkiewicz.

Te agresywne, nacjonalistyczne marsze od lat cieszą się przychylnością rządzącej partii. Jaka będzie reakcja Kościoła?

***

Publiczna obecność Kościoła w Polsce jest faktem od zawsze. W PRL-u przechowywał wartości narodowe, był jedną z nielicznych enklaw wolności w komunistycznej rzeczywistości, często jego przedstawiciele wspierali działania opozycji, bronili prześladowanych. A więc pełnił nie tylko funkcje duszpasterskie: katechetyczne i modlitewne. Po 1989 r. sprawy się skomplikowały. Nowa, wolna Polska podpisała konkordat z Watykanem gwarantujący rozdział Kościoła od państwa.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej