Spróbujmy z dużą uczciwością intelektualną zadać sobie pytanie, jakie propozycje w programie wyborczym PiS-u zdecydowały o tym, że wielu przyzwoitych i myślących ludzi chciało na ten program zagłosować? Jakie działania partii rządzącej sprawiają, że te same osoby nadal deklarują poparcie dla tej partii?

Jeśli my – politycy strony opozycyjnej – nie zrozumiemy tego fenomenu, jeśli nie wyjdziemy ze schematu komunikacyjnego, według którego PiS jest z założenia zły, nie będziemy mieli szansy odpowiedzieć na oczekiwania Polaków, nie sformułujemy przekonującego programu politycznego i nie będziemy mieli szansy wziąć odpowiedzialności za losy naszego kraju w kolejnych wyborach. Ale aby zrozumieć, trzeba założyć, że przynajmniej część polityków rządzących i ich wyborców ma dobre intencje.

Otóż założeniem polityków partii rządzącej jest przekonanie, że dzięki budowie silnego i sterownego państwa można przywrócić sprawiedliwość społeczną i rozliczyć nieprawidłowości. Jarosław Kaczyński posługuje się hasłem imposybilizmu prawnego, którego przełamanie pozwoli na eliminację układów biznesowych (mających swoje korzenie w służbach PRL-u), a dzięki temu możliwe będzie wsparcie tych osób, które nie dały sobie rady podczas procesu transformacji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej