Hillary Clinton nie udało się przebić szklanego sufitu. Dlaczego przegrała, próbuje wyjaśnić w książce „What Happened”, która bije rekordy sprzedaży. Może Amerykanie nie byli jeszcze gotowi na taką ekstrawagancję, jaką jest wybór kobiety na prezydenta. Kobiety nie mają tam łatwo, z czym walczy Mika Brzezinski, promując akcję „Poznaj swoją wartość” – jeździ z odczytami po całych Stanach i namawia kobiety, by zaczęły walczyć o swoje.

Ale paradoksalnie ani kandydatka na prezydenta, ani dziennikarka walcząca o równe płace nie zrobiły tyle dla kobiet, ile afera Harveya Weinsteina. Rozbił się mur milczenia wokół męskiej dominacji w Hollywood i przyzwolenia na zachowania nielicujące z godnością.

Wszyscy wiedzieli, co się dzieje, ale nie było odważnych, by przeciwstawić się producentowi, który jednym gestem mógł przekreślić całe życie i pogrzebać nadzieje. Nikt nic nie mówił, bo wszystkim być może wydawało się, że tak po prostu musi być – kobieta może być upokarzana i ma siedzieć cicho. Wygrana Donalda Trumpa mimo ujawnienia kompromitującego nagrania rechoczącego kandydata na prezydenta i opowiadającego o łapaniu kobiet za intymne części ciała pokazała skalę przyzwolenia na degradację kobiet.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej