Telewizja publiczna od początku miała problem z informowaniem o proteście lekarzy rezydentów. Na początku go ignorowała, udając, że nie istnieje. Potem go zauważyła, ale informowała stronniczo, bez zachowania podstawowych zasad dziennikarskich, nie pokazywała racji obu stron. Były tylko opinie Ministerstwa Zdrowia, że dobry minister chce dobrze płacić młodym medykom, ale nie tak od razu. Intencje głodujących były wypaczane – że to tylko ordynarna walka o kasę.

Gdy protest głodowy trwał już kilkanaście dni, TVP zmieniła strategię. Najpierw pokazała, że rząd chce im wiele dać, ale oni chcą jeszcze więcej i więcej, bo są pazerni na pieniądze.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej