Po złych dla partii i jej lidera sondażach górę bierze w Platformie opinia, że trzeba szybko obalić Schetynę. Podobno nawet on się ku temu skłania. To byłoby szlachetne i mądre. Ale czy to wystarczająco szlachetne i mądre, żeby obalić PiS – nie jestem pewien.

Schetyna to nie Obama, ale zwalanie na niego winy za brak sondażowych sukcesów nie jest sprawiedliwe.

Podobnie jak zwalanie na premier Kopacz winy za przegrane wybory i obwinianie Hanny Gronkiewicz-Waltz o wszelkie zło w Warszawie. Porażki polityczne mają też personalny wymiar, ale ich istota jest dużo poważniejsza. Zmiana personalna dużo Platformie i jej zwolennikom nie da, jeżeli nie będzie wyrazem głębszej i trudniejszej zmiany, której objawów wciąż nie widać.

PO nie przegrała i nie przegrywa dlatego, że miała i ma za słabych liderów lub kiepską kampanię, ale dlatego, że miała i ma zbyt starą opowieść o Polsce, Europie i świecie. To z grubsza ta sama opowieść, którą liberalni demokraci (z Unii Demokratycznej, Kongresu Liberalno-Demokratycznego, PO) snuli od ćwierć wieku, a Polska, Europa i świat są już inne i potrzebują innych opowieści – nie pojedynczych pomysłów, jak 1000+ zamiast 500+. PiS wygrywa, bo stworzył „inną” opowieść. PO, Nowoczesna, PSL przegrywają, bo mają ją starą.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej