Troszkę jakby się popsuły stosunki między niedawnymi towarzyszami broni w obozie dobrej zmiany. Zaczęli sobie podkładać świnie i kablować na siebie do pana prezesa. W związku z tym mam zagadkę. Najpierw proszę przeczytać taki fragment artykułu:

"Można sobie wyobrazić, jak poczciwy Jaro musi mieć teraz przerąbane z tymi korowodami podsrywających siebie nawzajem, demaskujących, ostrzegających, uprzejmie informujących i zwracających uwagę na wrogą robotę. Można mu nawet współczuć. Ja nie współczuję – sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało, sam to wszystko tak urządziłeś, widocznie rozgrywanie tych wszystkich nienawidzących się nawzajem i prześcigających w służalczości wobec ciebie ludków, układanie z nich różnych konstelacji i piramidek, by potem je rozwalać, miągwać i na nowo układać, jest twoją życiową pasją".

A teraz pytanie: kto i gdzie to napisał? Kto sformułował tak miażdżący akt oskarżenia polityki personalnej Kaczyńskiego? Lis w "Newsweeku"? Zimno. Wroński w "Wyborczej"? Zimno. Kuczyński na blogu? Też zimno.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej