PiS-owi nie spada. Z rozpaczą powtarzamy to niemal co tydzień wraz z każdym kolejnym sondażem, w którym partia Kaczyńskiego nie tyle wygrywa, ile nokautem rozkłada opozycję.

Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedzi dostarcza być może niedawny sondaż Kantaru dla „Faktu”. Badał to, w jaki sposób głosy rozkładają się w różnych grupach dochodowych. Wniosek z wyników jest oczywisty: PiS stał się jedyną „partią ludową” w Polsce – reprezentacją niezamożnej większości.

Partia ubogich

Zjednoczona Prawica wygrywa co prawda wybory w każdym wyróżnionym przez Kantar przedziale dochodowym, ale poparcie dla niej jest tym większe, im mniej zamożni wyborcy. Gdyby głosowali tylko ci z gospodarstw domowych z dochodem poniżej 1000 zł na osobę, PiS miałby konstytucyjną większość. W takim „Sejmie ubogich” Platforma byłaby najmniejszym klubem, z sześcioma (!) posłami.

PiS traci samodzielną większość dopiero w przedziale 2-3 tys. złotych na osobę w gospodarstwie domowym. Jednak nawet w takim Sejmie do większości brakuje mu kilku posłów, a potencjalna antypisowska koalicja wymagałaby sojuszu Petru, Schetyny i Kukiza.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej