Dziś jest jasne, że nikt bardziej niż ona nie będzie miał wpływu na zmiany w Unii Europejskiej. To, że radykalne reformy UE są konieczne, jest jasne, odkąd w zeszłym roku Brytyjczycy postanowili się z nią rozwieść. Merkel będzie chciała trzymać Unię razem i póki będzie to możliwe, powstrzymywać prezydenta Francji Emmanuela Macrona przed podziałem UE na jądro i peryferie. Czy Polska i inne kraje Europy Środkowej mające problem z europejskimi wartościami, takimi jak: rządy prawa, wolność mediów, solidarność, opamiętają się i ją poprą? Merkel chce przejść do historii jako polityk, który uratował zjednoczoną Europę i ją wzmocnił. A także zapewnił Niemcom stałe miejsce na globalnej scenie. A jeszcze w 1990 r. Niemcy musiały miesiącami negocjować zgodę mocarstw, by po upadku komunizmu mogły się zjednoczyć.

...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej