Prezydent rozpoczął konsultacje w sprawie referendum konstytucyjnego, które nieoczekiwanie dla swego obozu ogłosił podczas święta 3 Maja. Ta ważna dla Polaków sprawa ma kilka wymiarów.

Jednym z nich jest budzący coraz większą ekscytację opinii publicznej stosunek Andrzeja Dudy do partii, która wyniosła go na najwyższy urząd w państwie. Ponieważ w przypadku obecnej władzy trudno mówić o obozie politycznym w klasycznym tego słowa znaczeniu, stosunki Jarosław Kaczyński – Andrzej Duda należy rozpatrywać, nie tylko używając analizy stricte politycznej, ale także, a może przede wszystkim, personalnej i psychologicznej.

Każdego człowieka, oprócz idei, edukacji, wartości, które wynosi z rodziny, budują doświadczenia. A te każą Jarosławowi Kaczyńskiemu odnosić się szczególnie podejrzliwie do osób, które wynosił na szczyty polityki.

Od 1989 r., czyli od czasu, gdy Kaczyński zaczął odgrywać istotną rolę w polskim życiu publicznym, podstawowym doświadczeniem, które zdobył, jest doświadczenie odczuwanej subiektywnie zdrady. Kaczyński publicznie chwali się, że był architektem premierostwa Tadeusza Mazowieckiego. Jednak od samego początku Mazowiecki nie skorzystał z jego personalnych ani politycznych pomysłów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej