Siła Nowogrodzkiej jest totalna. Dopiero co wicepremier Jarosław Gowin złapał oddech po połajankach prezesa Kaczyńskiego za poparcie prezydenckich wet o KRS-ie i Sądzie Najwyższym (co prawda po głosowaniu), a już ma nowy pasztet. Wbrew zasadom PiS-u skonsultował reformę o szkolnictwie wyższym z profesorami, doktorami, uczelniami, i to nie po nocy, tylko w biały dzień. No i wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki jest zdumiony. Mówi w radiowej Trójce: „Dziwna ta ustawa, wątpię, żebyśmy się na nią zgodzili”.

Gowin tłumaczy, że ma pozwolenie od prezesa, a na to pani Mazurek, że pan prezes miał dużo zastrzeżeń. No cóż, Gowin znowu będzie miał bóle fantomowe kręgosłupa niczym w „Uchu Prezesa”. Nie przejmuje się jednak słowami swoich kolegów i mówi: „To niedrożność komunikacyjna”. Tych niedrożności jest dużo.

Ale wszystko zależy od tego, jaką się ma moc. Jak się ma moc Antoniego Macierewicza, można kpić z prezydenta i mówić, że sprawdzanie jego generała może potrwać rok. A na Gowina jest nowa broń: do klubu PiS-u przybyły dwie posłanki, radośnie wprowadzone przez Pawła Kukiza. Tym samym szabelki Gowina nieco zardzewiały, już nie mają tej siły.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej