A może ktoś już widział pozew z żądaniem wydania wraku prezydenckiego Tu-154? Rząd PiS w lutym tego roku zapowiedział, że złoży go przeciwko Rosji w Międzynarodowym Trybunale w Hadze. A może wniosek w sprawie podważenia legalności wyboru Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej?

Politycy PiS w ramach „wstawania Polski z kolan” zapowiadali wiele, ale na tym poprzestawali. Dlatego sądzę, że w sprawie reparacji od Niemiec za II wojnę światową też skończy się tylko na gadaniu i sporządzeniu ekspertyzy Biura Analiz Sejmowych, której wartość podważają nawet zwolennicy PiS.

Odkąd Polska w 1953 r. zrzekła się reparacji wojennych od Niemiec, ta sprawa jest zamknięta. Jest więc jasne, że gdyby jednak Warszawa chciała powrócić do tego tematu, otworzyłaby puszkę Pandory. W takiej sytuacji nie tylko Niemcy mogliby zgłaszać wobec Polski roszczenia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej