Wiadomo było to już od 1 lipca, gdy prezes PiS Jarosław Kaczyński na partyjnym zjeździe w Przysusze powiedział, że Polska nigdy nie zrzekła się reparacji wojennych. Pamiętam, jak w 2004 r. podczas kolejnego wzburzenia prezes Kaczyński wraz z Janem Rokitą z Platformy Obywatelskiej wspólnie uroczyście ślubowali, że sprawa reparacji będzie jedną z pierwszych, którymi zajmie się polski rząd po wyborach 2005 r. Jarosław Kaczyński jako premier nic w tej sprawie nie zrobił, ale usprawiedliwia go to, że miał to robić tylko razem z PO, a taki rząd nie powstał.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej