To jawny nacisk na prezydenta, by nie ważył się przysłać do Sejmu ustaw, które nie będą zgodne z wolą PiS. Bo jeśli tak się stanie, to PiS z tych ustaw zrobi miazgę. Jakie byłyby konsekwencje takich działań PiS, nietrudno sobie wyobrazić. Ludzie już się policzyli i nauczyli, że mogą wspólnie wyjść na ulicę i domagać się poszanowania swoich praw, spośród których na ważne miejsce wysuwa się prawo do niezależnych i niezawisłych sądów.

PiS to wie, więc wszelkimi sposobami naciska na prezydenta, by ten przypadkiem nie próbował działać przeciwko woli władzy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej