Rząd PiS zamierza promować swoje projekty zmian w sądownictwie i w tym celu organizuje kampanię informacyjną na billboardach i w internecie. Zapłaci za nią Polska Fundacja Narodowa, która za pieniądze państwowych firm miała promować Polskę za granicą.

Wywołało to oburzenie polityków i wielu komentatorów. – PiS dostaje dziesiątki milionów złotych rocznie na działalność partii. Ma z czego uczciwie finansować kampanie polityczne. Używanie do tego pieniędzy z państwowych spółek, całkowicie poza kontrolą Państwowej Komisji Wyborczej, to standardy azjatyckich dyktatur – stwierdził Adrian Zandberg, lider Partii Razem.

Każdy rząd ma prawo promować swoje koncepcje

Ten zarzut jest nietrafny. Każdy rząd ma prawo przeprowadzić kampanię informacyjną związaną z planowanymi zmianami w prawie i reformami. Mieliśmy już kampanię „Sześciolatek w naszej szkole”, która przez przeciwników akcji posyłania sześciolatków do pierwszej klasy mogła być uznana za propagandę rządową czy partyjną.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej