Wojna domowa? „Wojna domowa od wielu wieków trwa” – pisał Ludwik Jerzy Kern. Mamy dziś największą awanturę między prezydentem i jego zapleczem politycznym. Zawetował ustawy o KRS-ie i SN-ie, czym wywołał wściekłość prezesa i całego PiS-u (ale nie grupki Jarosława Gowina – ten przyznał, że prezydent dobrze zrobił, choć sam podniósł paluszek za).

Teraz prezydent wywala pisowskie ustawy do góry nogami. Jego ekspercki głos – Michał Królikowski – grzmi, że były niekonstytucyjne. Musi być niezadowolona pani premier, która uważa, że były dobrze przemyślane i nie należy ich zmieniać.

Kiedy „Fakt” podał, że prezydent zażądał od pani premier dymisji Antoniego Macierewicza, jego rzecznik odpowiedział: „Jeśli prezydent miałby takie oczekiwania co do zmian w składzie Rady Ministrów, na pewno wyraziłby je prezesowi PiS-u”. To wywołało furię wśród polityków PiS-u. Marszałek Senatu stwierdził, że Krzysztof Łapiński powinien się podać do dymisji. Po co ta hipokryzja? Przecież wiadomo, że o wszystkim decyduje prezes, zwany naczelnikiem państwa. Politycy PiS-u, trochę się czerwieniąc, trochę jąkając, na pytanie, kto jest najważniejszy, zawsze odpowiadają: Jarosław Kaczyński.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej