Sezon pierwszy był bardziej molierowski – pokazywał obyczaje władzy. Po pierwszym odcinku drugiego sezonu zaryzykuję tezę, że teraz Górskiemu bliżej jest do Szekspira. Namiętności władzy – oto, co staje się bohaterem „Ucha prezesa”. Widzimy, że sprawują ją ludzie targani namiętnościami naszymi codziennymi. To zdrada, zemsta, pycha, chciwość, gniew, cynizm, hipokryzja. I po prostu zwyczajna głupota. Władza nie pochodzi od Boga, a już z całą pewnością nie władza PiS.

„Ucho prezesa” z udanymi debiutami

Nie było dotąd serialu internetowego, dramatu komediowego (a może komedii dramatycznej?), który tak trafnie opowiadałby historię dziejącą się w Polsce, na naszych oczach. „Ucho prezesa” i warszawski serial teatralny kabaretu Pożar w Burdelu Michała Walczaka i Maksa Łubieńskiego zapełniają tę lukę. Każdy na swój sposób. Ale i tu, i tam tyran i jego świta zostają obnażeni.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej