Po raz 27. w Krynicy spotkali się politycy, ekonomiści, dziennikarze, lobbyści, menedżerowie i biznesmeni, czyli osławione elity, z którymi walkę zapowiadał rząd PiS. Najwyraźniej jednak chodziło mu o inne elity, bo politycy rządzącej partii byli bardzo widoczni na krynickim deptaku.

Gospodarkę reprezentowali zwłaszcza szefowie spółek państwowych, choć byli też prywatni przedsiębiorcy. Krynicki deptak, zamknięty na czas konferencji tylko dla akredytowanych gości, to dobre miejsce, by dostać się do ucha ministra czy ważnego polityka.

Organizowane przez fundację Instytut Studiów Wschodnich Forum Ekonomiczne nazywane jest szumnie „Polskim Davos”. To raczej przejaw polskich kompleksów i próba dowartościowania niespecjalnie ciekawej imprezy. Z roku na rok spotkania w górskiej miejscowości są coraz bardziej jałowe, a tegoroczne pobiło rekordy. Gdyby jakiś cudzoziemiec obejrzał wszystkie panele dyskusyjne, nie dowiedziałby się niemal niczego o tym, co się w naszym kraju naprawdę dzieje. Chyba że trafiłby na konferencję prasową któregoś z liderów opozycji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej