Polska gospodarka jest dziś w szczególnym momencie. Jeszcze beztrosko konsumujemy, korzystając ze szczytu światowej koniunktury, ale na horyzoncie widać zagrożenia, które mogą nas zrujnować w perspektywie kilku lat.

Rząd PiS nie tylko ryzykuje załamanie finansów publicznych, bo w okresie dobrej koniunktury przejada wszelkie rezerwy. Funduje Polsce również dwa inne zagrożenia: chroniczny brak rąk do pracy i niedostatek inwestycji.

Dramatyczne konsekwencje będzie miała w szczególności decyzja o odwróceniu reformy emerytalnej. Skokowo wzrośnie obciążenie finansów publicznych – w przyszłym roku o 9 mld, w 2022 r. - o 18 mld. Gwałtownie skurczy się liczba osób pracujących. Już w tym roku z rynku może odejść nawet pół miliona pracowników. I nie będzie komu ich zastąpić, bo liczba młodych osób wchodzących na rynek pracy maleje od lat. Zmian demograficznych nie da się odwrócić z dnia na dzień.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej