Tak sądzi część opozycji, niedawno wpisał się w to myślenie Sławomir Sierakowski, proponując, by zaprzestać sporów z PiS w tej kwestii. Jednak pierwszeństwo należy się szefowi PO Grzegorzowi Schetynie, który zadeklarował w maju, że Polska po PiS pozostanie zamknięta dla uchodźców. I choć pod wpływem krytyki Schetyna tę wypowiedź potem łagodził, pozostał wizerunek Platformy – partii raczej niechętnej „obcym”.

Zresztą, poza częścią lewicy, opozycja jak ognia unika problemu imigracji. Milczenie, kręcenie, przejmowanie perspektywy PiS – to dominujące postawy. Biorące się ze strachu, że dobre słowo o „obcych” zrazi wyborców. Wszystkich bowiem zaalarmowały sondaże, zgodnie z którymi większość Polaków sprzeciwia się obecności uchodźców, a zwłaszcza sondaż z maja (Kantar dla „Polityki”), stwierdzający, że 52 proc. woli wyjść z UE, niż przyjąć imigrantów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej