„Urodzony w niewoli, okuty w powiciu. Ja tylko jedną taką wiosnę miałem w życiu” – tak Mickiewicz opisywał wiosnę 1812 roku, gdy Polacy w marszu Bonapartego na Moskwę widzieli nadzieję na wolność.

Jestem z pokolenia 50 plus i czuję, że taką wiosnę przeżywam już po raz trzeci. W 1980, w 1989 i teraz. Kto wie, może nowa wiosna nadejdzie tej jesieni.

Pierwsze spostrzeżenie: bywało gorzej. W opozycji nigdy tłoku nie było. Tylko drobna część obywateli widzi potrzebę działania, a jeszcze mniejsza te działania podejmuje.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej