To już staje się trochę nudne. Gdziekolwiek człowiek pójdzie, pada pytanie o polskiego Macrona. Czy mamy szansę na takiego polityka – na marginesie, to się dopiero okaże, jakim przywódcą Macron będzie – czy jest ktoś podobny, ktoś gdzieś w cieniu, ktoś, kto nagle wystrzeli jako nowa polityczna gwiazda.

Fraza: „szukanie polskiego Macrona”. zdominowała polityczne rozmowy, ukazując tęsknotę nie tylko za politykiem nowego formatu, ale też za politykiem spoza odwiecznego sporu PO-PiS, z jakiejś trzeciej, nienazwanej jeszcze siły. Kłopot w tym, że sami nie potrafimy się zdecydować, kim ten nowy Macron powinien być.

Zobaczmy, co się wykrystalizowało po sądowych protestach. Entuzjazm, z jakim zgromadzeni pod siedzibą Sądu Najwyższego powitali Kamilę Gasiuk-Pihowicz, pokazuje, że szukamy osoby wykształconej, bojowej, odważnej i młodej. Bez balastu przeszłości.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej