Na bogato (no, umówmy się – bardzo bogato) żenił w ubiegłym roku swego syna miliarder Michaił Gucerijew. Tatuś robi w ropie i nieruchomościach, więc stać go było na zaproszenie do bezwstydnie drogiej moskiewskiej restauracji Safisa 600 gości. I na to, by do tańca i kotleta śpiewał cały gwiazdozbiór. Wyceniany na 2,5 mld dol. właściciel pól naftowych, złóż węglowych, centrów handlowych, biznesów bankowych, radiostacji i redakcji ściągnął do Rosji Jennifer Lopez, Beyonce, Patricię Kaas, Stinga, Enrique Iglesiasa.

Dla Saida Gucerijewa i jego wybranki Chadiży Użahowej śpiewała też Ałła Pugaczowa. Oficjalnie gwiazda jest już na emeryturze, ale wystąpiła być może zwabiona wysokim honorarium (za występ bierze minimum 100 tys. euro gotówką).

Importowane gwiazdy, jak pisze moskiewska prasa, zażyczyły sobie za przybycie do Rosji od 1,5 do 2 mln dol. – też gotówką, by uniknąć skomplikowanych rozmów z wydającą obcokrajowcom zezwolenia na pracę Federalną Służbą Migracyjną i mało sympatycznymi organami podatkowymi
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej