Ale z nich nie korzysta. Nie zareagowała, gdy prezydent wysyłał listy proszalne do Macierewicza, a zwierzchnik sił zbrojnych został przez ministra obrony narodowej potraktowany, jakby był jego podwładnym. Widać premier Szydło to przyjęła do wiadomości. Ale jeśli Macierewicz zachowuje się jak szef prezydenta, to i szef rządu nie jest jego szefem?

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Bitwa o generałów między Macierewiczem i Dudą. Mamy kryzys

Beata Szydło nie przemawiała na ostatnim kongresie PiS w Przysusze. Nie było jej wśród grupy członków rządu, która spotkała się z prezydentem Donaldem Trumpem. A w oficjalnej delegacji byli m.in. ministrowie Morawiecki, Waszczykowski. I rzecz jasna Macierewicz.

Gdy minister sprawiedliwości prokurator generalny Zbigniew Ziobro zaatakował Dudę za podwójne weto ("skapitulował" przed "nielicznymi" protestami, „wszedł na złą drogę"), Pałac publicznie wywołał do tablicy panią premier. Cisza.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej