Rząd Beaty Szydło zapewnia, że nie zamierza wyprowadzać Polski z Unii. Ale choćby powtarzał to rano, w południe i wieczorem, proces obcinania po plasterku naszych związków z Europą trwa na dobre. Każde działanie unijnych instytucji traktowane jest jako wroga próba ingerencji w polską suwerenność, polską tożsamość, polską dumę.

Gdy Europejski Trybunał Sprawiedliwości nakazał natychmiastowy zakaz wycinki w Puszczy Białowieskiej, rząd to ostentacyjnie zlekceważył. W pierwszych godzinach po nakazie cięto ze zdwojoną energią, dając głośny sygnał, żeby wszyscy dobrze usłyszeli: możecie sobie nakazywać, co wam się podoba, a my zrobimy swoje. Bo przecież wiemy lepiej i nikt nam nie będzie mówił, jak mamy się opiekować własną Puszczą.

Na interwencje Komisji Europejskiej w kwestii zmian w wymiarze sprawiedliwości władza ma tylko jedną odpowiedź – to nie wasza sprawa. I ostentacyjnie odrzuca propozycje dialogu. Zalecenia Komisji Weneckiej zlekceważono w całej rozciągłości.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej