Gdy wsłuchuję się w histeryczną wrzawę, jaka się podniosła w rządowych mediach po publikacji słynnego tekstu Bartosza Kramka z fundacji Otwarty Dialog „Niech państwo stanie: wyłączmy rząd!”, przypomina mi się sytuacja sprzed ponad 35 lat. 3 grudnia 1981 r., dziesięć dni przed wprowadzeniem stanu wojennego, w Radomiu zebrali się liderzy „Solidarności”. Obrady toczyły się za zamkniętymi drzwiami, ale agent SB je nagrał i dostarczył taśmę władzom. W następnych dniach państwowe radio i telewizja na okrągło emitowały wyrwane z kontekstu fragmenty nagrań, w których Lech Wałęsa mówił o „targaniu się po szczękach”, a Karol Modzelewski zapowiadał rządzącym, że „bój to będzie ich ostatni”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej