Są reklamy głupie. Jak wody mineralnej w Niemczech, której producenci dowodzili, że gdyby ją pił Ludwig van Beethoven, to nigdy by nie ogłuchł. Są reklamy świadczące o absolutnym braku smaku i wrażliwości. Jak reklama pewnej wódki w mediach społecznościowych zilustrowana zdjęciem ofiary ZOMO z Lubina z 1982 r.

Firma Polska Grupa Energetyczna, mecenas Muzeum Powstania Warszawskiego, z okazji rocznicy jego wybuchu twórczo połączyła głupotę z brakiem wrażliwości.

Młody powstaniec z uniesieniem na twarzy i niemiecką giwerą wędruje przez płonące zgliszcza stolicy Polski. Pod nim goreje żar. W tle fragment Muzeum Powstania Warszawskiego, a przed nami hasło: „Poświęcenie to wielka energia”. Poniżej: „PGE. Sprzedawca prądu, gazu i ciepła”.

Czy „sprzedawca” sugeruje, że firma wyprodukuje tyle ciepła, ile płonąca w 1944 r. stolica? A może każdy inkasent pracuje z równym poświęceniem jak powstańcy, którzy walczyli na Mokotowie, Starówce, Żoliborzu? A może jest to element wyścigu drżących o posady prezesów spółek skarbu państwa, którzy prześcigają się w gestach patriotycznych, aby tylko utrzymać się na stanowisku?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej