Jest bardzo źle. Polska została zaatakowana równocześnie z zachodu i ze wschodu, trwa wojna hybrydowa, a w dodatku esbecja sprofilowała mózg Andrzeja Dudy i włada nim niczym rycerz Jedi wolą istoty słabej. To wszystko mówią sztukmistrz wojenny dr Jerzy Targalski oraz sam minister obrony Antoni Macierewicz.

Obaj postanowili wytłumaczyć porażkę PiS w sprawie ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Rzeczywiście trudno pojąć, dlaczego tysiące obywateli sprzeciwiały się na ulicach reformom przeprowadzanym w imieniu Polaków i dla Polaków. W końcu każdy Polak powinien marzyć, aby sądził go wyłącznie sędzia prawy i sprawiedliwy.

Dlaczego uległy wcześniej prezydent podwójnym wetem wstrzymał likwidację ostatnich wysp postkomunizmu – czyli SN oraz KRS – i zaczął się przejmować konstytucją?

Pierwszym wytłumaczeniem był astroturfing. W prawicowych mediach pojawiły się teorie, że protesty to wynik skoordynowanej akcji marketingowo-politycznej. Społeczeństwo mobilizowały maszyny kreujące wpisy w mediach społecznościowych, każdy protestujący zaś dostawał świeczkę i chorągiewkę. Za tą operacją miały stać siły tajemne, ale od razu było jasne, że kieruje nimi George Soros – amerykański miliarder pochodzenia węgierskiego, który wspiera prodemokratyczne organizacje.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej