Ostatnie dni pokazały radykalną przepaść między skalą obywatelskiej mobilizacji a możliwościami polityki partyjnej. Ta przepaść widoczna była szczególnie po lewej stronie. Pozaparlamentarna lewica od początku brała udział w protestach. Można było spotkać na nich działaczy i działaczki SLD, Inicjatywy Polskiej i przede wszystkim Razem.

A jednak to właśnie przywództwu tej ostatniej wydarzenia sprzed kilku dni powinny dać sporo do myślenia, i to nie tylko z powodu skromnej frekwencji na protestach.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej