PiS nawet nie jest partią wodzowską, bo wódz musi się liczyć z drużyną. To raczej partia sułtańska, w której – niczym w imperium osmańskim – jest władca i jego polityczne eunuchy – oceniał osiem lat temu Ludwik Dorn. Co się zmieniło przez ten czas?

PiS A.D. 2017 robi rewolucję w sądach bez zgody suwerena, na którego się powołuje. Wśród tych ludzi, którzy wyszli na ulice, są tacy, którzy głosowali na tę partię i na Andrzeja Dudę. Są niezadowoleni z konkretnych wyroków, ale przeciwni dewastacji całego sądownictwa.

Kiedy z sejmowej mównicy padały straszne słowa Jarosława Kaczyńskiego o „kanaliach” i „mordach zdradzieckich”, przyglądałam się twarzom posłów PiS. Byli przerażeni. Wicemarszałek Brudziński szybko zakończył posiedzenie. Wyglądało na to, że będzie jakieś otrzeźwienie. Ale nie. Przekaz partyjny już jest spójny i jednogłośny: prezes ma rację. Ryszard Czarnecki idzie nawet dalej i stwierdza, że skoro przez tyle lat ukrywano prawdę o Katyniu, to zapewne podobnie jest ze Smoleńskiem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej