18 lipca, wtorek

Państwowe, czyli pisowskie telewizje, zachłystują się rzekomym chamstwem Michnika, który rzekomo dotkliwie obraził ich kolegę. Powtarzają tę scenę wkoło, wydziwiają nad nią, ich nabrzmiałe kulturą, bólem i dobrym wychowaniem autorytety komentują słowa i minę Michnika z oburzeniem, choć nie bez satysfakcji: nareszcie naczelny „Wyborczej” odpowiedział na ich zaczepki i nagabywania! Wreszcie dał im ważność! Późno, bo późno, ale lepiej coś niż nic! Modlitwy, żeby Michnik choć pierdnął w ich kierunku, zostały wysłuchane!

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej